Zaloguj się

Wartburg 311 - rocznicowy przegląd wersji

Inicjatywa ukarana!

Pięć tysięcy marek to było bardzo dużo pieniędzy. Nawet dla samego dyrektora Eisenacher Motorenwerke (EMW), Martina Zimmermanna. Taką karę dyscyplinarną nałożono na niego za samowolę gospodarczą – nieuzgodnioną z nikim, nieusankcjonowaną przez władze „państwa robotników i chłopów” inicjatywę uruchomienia produkcji następcy F9. Najwyższym prawem i nakazem była realizacja „wieloletniego planu gospodarczego”, nie przewidywano i nie życzono sobie żadnych kreatywnych jego modyfikacji, prywatnych inicjatyw, odchyleń. Nowe modele samochodów były kompletnie nieistotne. Auta miały jeździć i tyle.

Dla niektórych – tych nie do końca jeszcze uświadomionych politycznie – pracowników przemysłu motoryzacyjnego, pamiętających czasy przedwojenne, już siłowe przeniesienie produkcji modelu IFA F9 z Zwickau do Eisenach w 1953 r. było trudne do zaakceptowania. Do 1940 r. BMW produkowało tam samochody z silnikami czterosuwowymi. Po wojnie, w latach 1945-55, w Eisenach powstało blisko 31 tysięcy aut bazujących na przedwojennych modelach, ale to oddzielna historia. Nic dziwnego, że przejście w 1953 r. na trzycylindrowe, dwusuwowe napędy i montowanie ich w dwudrzwiowym nadwoziu Auto Union pochodzącym z drugiej połowy lat 30. nie zostało odebrane przez robotników i inżynierów jako krok naprzód… Niemniej rozumieli nowe uwarunkowania w ramach nowej rzeczywistości, na którą nie mieli żadnego wpływu. Zaczęli analizować technikę i potencjał auta, w miarę możliwości starając się uczynić zeń praktyczny i niezawodny samochód. W Zwickau pozostał montaż poprzedniego modelu F8 i wkrótce także P70.

Wartburg 311 - rocznicowy przegląd wersjiWartburg 311 - rocznicowy przegląd wersji
Wartburg 311 - rocznicowy przegląd wersji

Wyniki ich prac – szczególnie biorąc pod uwagę niedostatek wszystkiego – pojawiły się szybko i były całkiem imponujące. Seryjną produkcję wstrzymywał aż do 1953 brak blach głębokotłocznych. Do 1954 silnik w F9 został gruntownie przekonstruowany, także karoserię poważnie unowocześniono, zmieniając przednie i tylne dzielone szyby na pojedyncze, gięte – wygląd auta natychmiast zyskał na nowoczesności. Ogrzewanie kabiny było teraz wyposażeniem seryjnym, a mieszanka benzyny i oleju docierała do gaźnika ze zbiornika przeniesionego spod maski do tylnej części nadwozia. Niewątpliwie IFA F9 zyskała dzięki temu na użyteczności, ale dla fachowców z fabryki w Eisenach jasne było, że nie da się uniknąć konieczności skonstruowania nowego auta, które zastąpiłoby F9.

Kwestia ta stała się wręcz palącą od 1955 r., gdy bazująca w Niemczech Zachodnich, w Ingolstadt, firma Auto Union – oficjalnie i zgodnie z prawem międzynarodowym spadkobierczyni przedwojennego koncernu – wszczęła postępowanie sądowe w sprawie bezumownego wytwarzania w NRD, w Eisenach, modelu, do którego właśnie miała wszelkie prawa. A nie da się ukryć, że odróżnienie IFY F9 od produkowanego modelu DKW F89 było poważnym wyzwaniem. Później, w wypadku zmodernizowanego już modelu DKW 3=6 było to łatwiejsze.

Wtedy Hans Fleischer, projektant karoserii w EMW, stworzył prototyp F9/P. Osadzony na nieznacznie tylko przekonstruowanym podwoziu F9, samochód był już w ogólnym zarysie podobny do późniejszego Wartburga 311, ale miał nadal tylko dwoje drzwi. Dyrektor fabryki, Martin Zimmermann, jako długoletni pracownik BMW, wychodził z niezachwianego założenia, że „prawdziwa limuzyna musi mieć dwie pary drzwi”, więc Hans Fleischer wrócił do pracy nad nowym wariantem karoserii. I tak zaczęła się tytułowa „lewizna” – ale niemająca nic wspólnego z typowym w realnym socjalizmie kombinowaniem. Nie, to była oparta na własnych dobrych chęciach nieoficjalna praca wykraczająca poza nakazowe gospodarcze plany produkcyjne – i tu właśnie najbardziej ryzykował dyrektor socjalistycznego przedsiębiorstwa! Bo jeśli taka „lewizna” zaowocowała sukcesem, bezproblemowo ją legitymizowano post factum, zatwierdzano przez dopisanie do planów. Ale nawet przy pozytywnych wynikach zawsze mogło się zdarzyć, że odpowiedzialny za ten „odcinek gospodarki socjalistycznej” minister po prostu odrzucił projekt – nawet w pełni zrealizowany. A wówczas błyskawicznie znajdowano winnego…

Polityka Prywaności