Zaloguj się

Od cegły daleko. Od mechanika też

Klasyczne Volvo kojarzymy zwykle z kształtem cegły. Wszystko za sprawą kanciastych modeli, które najmocniej wpisały się w naszą zbiorową pamięć. Amazon jest zupełnie inny. Oglądany godzinami nie ujawni żadnych kantów, żadnych linii prostych. Typowy przedstawiciel zupełnie obłej motoryzacji lat 50. i 60. Od pudełkowatych następców różni go wiele, ale odporność na złe traktowanie jest cechą wspólną dla wszystkich modeli Volvo. Samochód, który widzicie na zdjęciach, jest tego żywym dowodem.

 

Właśnie jestem w Norwegii

Amazon ze zdjęć od 2021 r. jest własnością Ryszarda Krzysztofika. Do Polski prosto ze Szwecji sprowadził go znajomy pana Ryszarda, ale stwierdził, że nie będzie się nim zajmował. Panu Ryszardowi nie trzeba było tego dwa razy powtarzać. W chwili zakupu samochód był sprawny. Miał co prawda nieduże mankamenty blacharskie, ale poza tym nie działo się nic niepokojącego. Mimo wszystko zapadła decyzja o remoncie. Karoserię oczyszczono do gołej blachy, a w czasie prac blacharskich w innym warsztacie zajmowano się silnikiem.

Zaczęło się od pierścieni, ale jak pierścienie to i głowica, a skoro głowica to i wałek rozrządu. W efekcie zrobiony został cały silnik. Gdy go kupiłem, był jeżdżący, ale jak biorę samochód dla siebie, to robię go od początku. Uważam, że najlepiej go rozebrać, zrobić po swojemu i dopiero można jeździć. Remont trwał prawie 1,5 roku. Mógł skończyć się szybciej, ale nie było pośpiechu. Wiosną wyjechałem nim pierwszy raz... Nie od dziś wiadomo, że najciekawsze informacje dotyczące danego pojazdu wyłowić można nie z książek, prasy i katalogów, ale z tego, co zechce opowiedzieć właściciel konkretnego egzemplarza. W tym miejscu telefonicznej rozmowy z panem Ryszardem już miałem zapytać o legendarną trwałość i niezawodność auta, kiedy mój rozmówca dokończył zdanie:  – ...i jestem w Norwegii w tej chwili. 

No, powiedzieć że byłem zaskoczony, to mało. Ludzi jeżdżących swoimi klasykami na zagraniczne wycieczki nie brakuje, to jasne. Tu jednak mamy pojazd, który ledwie został wyremontowany, a już ruszył w liczącą ok. 5000 km podróż. Pan Ryszard kontynuował:
KURS Przejechałem Drogę Trolli i Drogę Atlantycką, a w tej chwili jestem na fiordach. Jedziemy przez Danię, Niemcy do Polski. Mamy za sobą 2300 km, całość będzie liczyć jakieś 5000. KON

Droga Trolli to trasa długa na 55 km. Słynie z ostrych i stromych serpentyn. Krótsza i wyjątkowo malownicza Droga Atlantycka zaliczana jest do najpiękniejszych norweskich tras turystycznych. W chwili naszej rozmowy, samochód miał za sobą prawie połowę całkowitego dystansu wyprawy i spisywał się znakomicie.

 

Same dobre skojarzenia

W Norwegii nie brakuje osób, które dobrze pamiętają Amazona z ulic. Pan Ryszard sam przekonał się, że jego wóz jest tam autem nie tylko rozpoznawalnym, ale też budzącym miłe wspomnienia.

 Na trasie wszyscy machają. Na kempingu i na promie ludzie podchodzą i pytają, ale też opowiadają o swoich doświadczeniach z tym modelem. Nie mieliśmy czasu, żeby dotrzeć do muzeum Volvo, ale następnym razem się uda.  

Polityka Prywaności