Zaloguj się

Volvo 760 GLE za pięć dwunasta

Vabank

Lata 70. nie były zbyt łaskawym czasem dla Volvo. W 1976 r. na placach amerykańskich dilerów zalegało ponad 40 000 niesprzedanych egzemplarzy. Do skutków nie doszła też fuzja z Saabem. Firma borykała się z problemami finansowymi, a opracowywanie modelu 760 okazało się drogą zabawą. Nie było wcale jasne, czy projekt uda się dokończyć. Brakowało zresztą pewności, że wóz się spodoba i zapewni firmie odpowiedni zarobek. Zwłaszcza, że mówimy o epoce, gdy coraz większą popularnością cieszyły się auta małe, oszczędne i w miarę tanie. Skoro jednak w nową konstrukcję zainwestowano tyle czasu i pieniędzy, to odstawienie jej do archiwum nie mogło być pochopną decyzją. W końcu wiosną 1978 zdecydowano, że Projekt 1155 dostanie zielone światło. Jak grać, to vabank!

 

Bez ulgi

W ramach kilkuletnich prac nad samochodem przygotowano dziesiątki projektów, wśród których nie zabrakło nawet propozycji włoskich biur stylistycznych. Tworzono rozmaite szkice i różniące się od siebie gliniane makiety. Ostatecznie wybór padł na autorski projekt producenta. Czyżby Volvo nakreślone włoską ręką okazało się zbyt zwiewne?

Wreszcie przyszedł czas na testy. Nowe Volvo musiało być solidne i równie niezawodne w każdym klimacie. Testy hamulców przeprowadzono w Alpach, pustynia w środkowej Australii posłużyła jako poligon do testów letnich, zaś wystawienie na siarczyste mrozy Skandynawii miało za zadanie sprawdzić, jak samochód poradzi sobie srogą zimą. Do tego należy doliczyć masę kilometrów pokonanych na zwykłych drogach. O taryfie ulgowej nikt nawet nie chciał słyszeć.

Volvo 760 GLE za pięć dwunastaVolvo 760 GLE za pięć dwunasta
Volvo 760 GLE za pięć dwunasta

Oto i on!

Po latach projektowania i testowania nadszedł czas premiery: luty 1982 r. Z jakimi reakcjami spotkało się Volvo 760? Mówiąc najogólniej – z niezbyt przychylnymi. Europejskie gazety pisały, że wóz jest pudełkowaty i bardzo kanciasty. Nawet nasz rodzimy „Motor” wspominał o „zamerykanizowanej sylwetce”. Ba, nie brakło nawet głosów, jakoby samochód był zwyczajnie brzydki. Prasa amerykańska pisała z kolei o Volvo jako samochodzie europejskim o typowej amerykańskiej konstrukcji. Nie dogodzisz.

Na szczęście, jako pojazd po prostu dobrze zrobiony, Volvo broniło się samo. Wymagające sprawdziany w różnych częściach świata tylko dowodziły jego solidności. Pod kątem ceny, w porównaniu z propozycjami wielu innych marek, sedan ze Szwecji wypadał w miarę konkurencyjnie. W Niemczech koszt zakupu egzemplarza takiego jak uwieczniony na naszych zdjęciach zamykał się w 39 800 DM. To mniej, niż w przypadku większości wersji Mercedesa W124.

Głosem rozsądku wykazali się brytyjscy dziennikarze, którzy zgodnie stwierdzili, że może rzeczywiście Volvo jest toporne, ale jego prowadzenie i osiągi są doskonałe. Nawiasem mówiąc, seria 700 zrobiła w USA dużą karierę. Być może pomogła tu właśnie ciężkawa sylwetka z wyraźnym podziałem na trzy bryły, co stylistycznie upodobniało ją do aut amerykańskich.

 

Polityka Prywaności