Zaloguj się

Syrena 105 THE END

Wkrótce minie 40 lat, kiedy ostatnie egzemplarze zjechały z taśmy produkcyjnej FSM i to na wyraźne życzenie tego zakładu. Potrzebne było miejsce do rozwinięcia produkcji PF 126p, podobnie jak 10 lat wcześniej, gdy wyprowadzona została z FSO, by zwolnić powierzchnie produkcyjne dla PF 125p kombi.

Taki to był z naszej Syreny kopciuszek i to określenie ma w tym wypadku dwa znaczenia, gdyż oprócz wielu wad miała jednak dwie wielkie zalety. Po pierwsze – była osiągalna, a po drugie – to było prawdziwe auto rodzinne. Licencyjny Fiat 126 miał wiele zalet i jedną dużą wadę – nie był samochodem naprawdę rodzinnym. Wmówiono nam, że takim jest i... dla wielu rodzin niewątpliwie był, bo na bezrybiu i rak ryba. Bardzo ładne i nowoczesne nadwozie kryło w nim mechanikę z podobnego okresu jak w Syrenie. Może nieco przesadzam, ale Fiat 500 Nuova miał premierę w tym samym roku co Syrena, z tym, że powstawał w bardzo doświadczonym zakładzie, wtedy z ponad półwiekową tradycją, a FSO raczkowało.

O historii Syreny pisaliśmy wiele razy, ale sądzę, że porównanie pierwszych wersji produkcyjnych z ostatnią serią może okazać się ciekawe. W świadomości powszechnej samochód ten trwał jako niemal niezmieniony i tylko nieco lepiej go pamiętający potrafią wymienić zastosowanie silnika trzycylindrowego zamiast dwucylindrowego i przeniesienie zawiasów drzwi na słupek „A”, czyli otwieranych „z wiatrem”.

Oczywiście ogólny zarys nadwozia i koncepcja zespołu napędowego pozostawała niezmienna, ale fakt, że pomiędzy modelem 101 a 105 w pełni wymiennych jest tylko kilka elementów! Przednia i tylna szyba, dach i kilka mniej znaczących drobiazgów. Nawet rama podwozia jest inna.

W numerze 3/2022 pokazaliśmy oryginalną Syrenę 100 – proponuję powrót do tego artykułu i zdjęć i porównanie z naszą sierpniową bohaterką. A może mała zabawa typu „znajdź 10 różnic, które….” – pewnie byłoby ich znacznie więcej.

Syrena 105 THE ENDSyrena 105 THE END
Syrena 105 THE END

Nietechnologiczna

Wytwórnia Sprzętu Mechanicznego, wkrótce jako Fabryka Samochodów Małolitrażowych, otrzymała „w prezencie” samochód mocno przestarzały, ale ciągle chętnie kupowany. Jego mało nowoczesne rozwiązania nie były jednak tak istotne dla fabryki jak nietechnologiczna produkcja. Projektanci Syreny mieli na uwadze fakt, że miała być tylko samochodem przejściowym, więc nie przywiązywali największej wagi do technologii produkcji. Zresztą nie mam pewności, czy byli przygotowani do zaplanowania efektywnej, seryjnej taśmy produkcyjnej.

Wspieram się tu słowami prof. Cezarego Nawrota, które wygłosił w czasie osobistego wywiadu o Warszawie 210. Stwierdził wtedy, że FSO nie dysponowało kadrami technologów, które po pierwsze tworzyłyby dostatecznie liczny zespół, a po drugie, miały doświadczenie w zaplanowaniu technologii produkcji. Dopiero zakup licencji na Polskiego Fiata 125p rozwiązał problemy efektywnej seryjnej (i opłacalnej) produkcji. W FSO obowiązywał wzorzec produkcji opierającej się na wytwarzaniu niemal wszystkich podzespołów na miejscu, co było spadkiem po technologii przywiezionej z GAZ-a razem z Pobiedą.

Można więc uznać, że Syrena nie była samochodem zaprojektowanym technologicznie. Kiedyś czytałem artykuł kogoś, kto ponoć przygotował w rachunku ciągnionym rozliczenie zużycia materiałów do produkcji tego samochodu. Wyszło, że waga odpadów produkcyjnych jest podobna do wagi gotowej Syreny. Nie potrafię zweryfikować tej opinii, ale zapamiętałem ją dobrze.

Pamiętam też wspomnienie nieżyjącego już inżyniera Władysława Skoczyńskiego, który był szefem prototypowni FSO w czasie powstawania Syreny, dotyczące przyczyn rdzewienia tylnych błotników. To defekt znany wielu posiadaczom tego samochodu, polegający na łukowatym ognisku rdzy nad tylnym kołem. Powstawało ono pod gumową uszczelką i pasem blachy chroniącym przed wpadaniem błota w tylnej wnęce błotnika. To rozwiązanie zostało wprowadzone w prototypie na zasadzie „przecież tam będzie wpadało błoto do środka – to wstawcie tam kawał blachy i będzie po kłopocie”. I tak ta prowizorka została przez długie lata.

 

Polityka Prywaności