Zaloguj się

Druga generacja znanego przeboju

Seat Ibiza był pierwszym samodzielnie skonstruowanym modelem marki. Mowa oczywiście o Ibizie pierwszej generacji zaprezentowanej w 1984 r. Na początku 1993 r. pokazano drugą odsłonę doskonale przyjętego modelu.

Nowa Ibiza to owoc współpracy Seata i Volkswagena. Samochód miał za zadanie wypełnić lukę pomiędzy autami klasy Forda Fiesty, a większymi jak np. Volkswagen Golf. Ibiza dostępna była w wersji 3- i 5-drzwiowej, wyłącznie jako hatchback. Choć z tą wyłącznością to nie do końca tak. W końcu nieco większa Cordoba była niczym innym jak właśnie Ibizą w wersji sedan. Zegar bije. Lada chwila najstarsze Ibizy drugiej generacji skończą 30 lat!

 

Druga generacja znanego przebojuDruga generacja znanego przeboju
Druga generacja znanego przeboju

Choć Ibiza powstała jako auto miejskie, to nie pozbawiono jej zalet wozu stworzonego w sam raz do dalekich podróży. Co ciekawe, w prasie z czasów, gdy Ibiza II była opisywana z perspektywy auta używanego możemy przeczytać: - Ibiza oferuje jedynie przeciętny poziom komfortu. Wnętrze nie jest zbyt przestronne, a twardo zestrojone zawieszenie szybko daje znać o sobie na polskich drogach. Z opinią tą nie zgadza się Łukasz Twardoch, czyli właściciel egzemplarza z naszych zdjęć. Swoim żółtym Seatem objechał Dolny Śląsk, góry, a nad morze dotarł starą trasą numer 11.

Omijałem trasy szybkiego ruchu. Seat sprawdził się idealnie, zwłaszcza na podrzędnych, dość wąskich drogach, które wybierałem celowo. Jest bardzo komfortowy, a pali mało, bo ok. 6-6,5 litra. Po przejechaniu nawet wielu kilometrów nie czułem się zmęczony. 

Zanim jednak Łukasz wybrał się na wyprawę, musiał Ibizę kupić. Kulisy tej transakcji są bardziej nietypowe, niż można by się spodziewać. A było tak:

 Proszę pana, tak się nie robi

W 2020 r. Łukasz szukał samochodu dla przyjaciela i jego żony. Chodziło o coś małego, w sam raz do jazdy po mieście. Z ogłoszeń wyłoniła się w końcu Ibiza, która kosztowała śmieszne pieniądze. Wstępna umowa ze sprzedającym i dokupienie kilku detali poprzedzały mające nastąpić na dniach sfinalizowanie zakupu. Niestety w międzyczasie Łukasz dostał zwięzłego SMS-a, z którego jasno wynikało, że wóz właśnie został sprzedany. Nie pozostało nic innego, jak zacisnąć zęby i poszukać innej Ibizy. Tym razem już dla siebie.

Polityka Prywaności