Zaloguj się

Plymouth Special De Luxe serii P-20

F ilm taki, jak „Christine” nie mógłby chyba powstać poza Ameryką. Czeski „Wampir z Feratu”, który obraca się w tym samym kręgu „horroru samo chodowego”, jest zupełnie inny. Trzyma się z dala od metafzyki, gdy „Christine” jest nią
przesiąknięty. Sam fakt, że Amerykanie nadają samochodom żeńskie imiona świadczy o wyjątkowości ich wzajemnej relacji. Według różnych badań z ostatnich 75 lat w życie po śmierci wierzy ponad 70% mieszkańców
USA, a w raj 80%. Przy czym według ankiety instytutu Gallupa i Newsweeka z 1988, na dobre jedzenie
w raju liczy tylko 39%, na seks ze współmałżonkiem
14%, ale mimo to zaledwie 4% uważa, że będzie nudno. W piekło wierzy mocne 67%. Wystarczy połączyć jedno z drugim i scenariusz napisze się sam.
Plymouth Fury rocznik 1958 nadawał się do roli demonicznej kochanki z racji imienia i smukłej aparycji. Fury to po polsku „furia”. Korpulentny Special De
Luxe z 1950 mógłby zagrać przyszłą teściową. Ale nie darmo mówią, że „w starym piecu diabeł pali”.

Plymouth Special De Luxe serii P-20Plymouth Special De Luxe serii P-20
Plymouth Special De Luxe serii P-20

Drzazga nie wejdzie


Mimo pozorów stabilizacji zakrawającej na stupor, w autach Chryslera odbywała się cicha rewolucja. W 1950 gama Plymoutha składała się z droższej serii P-20, której przedstawicielem jest nasz bohater oraz tańszej P-19. Tańszą tworzyły wyłącznie
modele 2-drzwiowe: sedan z „kocim grzbietem”, trzyosobowe coupé „biznesowe” i pięcioosobowe kombi Suburban. W droższej były bardziej prestiżowe warianty nadwoziowe: 4-drzwiowy sedan, 2-drzwiowe sześcioosobowe club coupé, kabriolet
oraz 4-drzwiowe ośmioosobowe kombi. Ponadto marka oferowała podwozie pod zabudowę. Najpopularniejszy był 4-drzwiowy sedan w najdroższej wersji Special De Luxe, wyprodukowano ich 234 084. Najmniej powstało 4-drzwiowych
kombi, tylko 2057. Miały tradycyjne, drewniane nadwozia, które produkowała dla Plymoutha frma U.S. Body & Forging z Indiany. Była wyłącznym dostawcą marki od 1934, gdy w ofercie pojawiło się pierwsze kombi. W 1950 nastał kres
współpracy. Potrzebujące starannej pielęgnacji „drewniaki” szybko traciły rynek na rzecz stalowego Suburbana. Plymouth wprowadził go w 1949, szumnie reklamując jako „nowy typ środka lokomocji”, choć odrobinę przesadził. Pierwszym, w całości stalowym kombi w Ameryce Północnej był Willys w 1946, rok później pojawił
się maleńki Crosley z takim nadwoziem. Niedługo po Suburbanie w połowie roku modelowego 1949 weszły na rynek „całostalowe” kombi marek General Motors. Niemniej wśród samochodów Wielkiej Trójki Plymouth Suburban rzeczywiście był pionierem i miał najniższą cenę, poniżej 2000 dolarów, choć zarazem tylko dwoje drzwi

 

Czytaj więcej w Automobiliście 10/2020! 

 

 

 

Polityka Prywaności