Zaloguj się

Peugeot 405 Mi16

To i tak nie „ten najmocniejszy”


– Ten samochód ma silnik wolnossący, 16-zaworowy o mocy 157 KM. Pojemność 1.9. Była jeszcze mocniejsza wersja – T16. Silnik montowany w T16 posiadał turbo,
czego w moim egzemplarzu nie ma – mówi Jakub Boryczko, właściciel Peugeota. Jednostka, która pracuje w aucie Jakuba, choć nie najmocniejsza z możliwych, to i tak jest najtęższą odmianą wolnossącą. Taki stan rzeczy w dużej mierze zawdzięczać moż- na... szczęściu. Opisywany Peugeot w ostatniej chwili
umknął ekologicznym wymogom, z powodu których producent zmuszony był do montowania katalizatorów. A katalizatory, co tu kryć, lubiły zabrać kilka koni
mechanicznych. Silnik sam w sobie był bardzo popularny, bo jego słabsze odmiany montowano w Peugeotach 205 GTI oraz 309 GTI. Jest dobrze znany także w brytyjskim motosporcie, co pozytywnie wpływa na dostępność częś- ci, ale o tym później. Ciekawa jest historia czerwonego sedana i to w jaki sposób znalazł się w Polsce. 

Peugeot 405 Mi16Peugeot 405 Mi16
Peugeot 405 Mi16

Zaczęło się od podróży marzeń


Jakub zaplanował ze znajomym wyprawę do Hiszpanii. Nie miał być to jednak wyjazd jakich wiele – chodziło o przeżycie czegoś na wzór eskapad z programu
„Top Gear”. Panowie jechali tam do jakiegoś kraju, kupowali samochody, wkładali do nich CB radia i z przygodami podróżowali nierzadko i przez kilka państw.
– Polecieliśmy do Hiszpanii przewożąc CB radia w bagażach podręcznych. Na lotnisku pytano nas o co chodzi, bo poza radiami mieliśmy jeszcze linkę holowniczą, fltr powietrza i fltr paliwa. Samochody były już upatrzone – jeden dla mnie, drugi dla kolegi. Jednym z nich był Peugeot 405 Mi16, ale... czarny,
z napędem 4x4. Auto stało w małej miejscowości, ok.
60 km od Barcelony. Pierwszy właściciel, suchy, „bezrdzawy” klimat, jednak w miarę trwania oględzin na jaw wychodziło coraz więcej defektów.
– Usterek było sporo, a przecież zakładaliśmy powrót do Polski na kołach.
W ramach oględzin panowie zdecydowali się także na jazdę testową, ale ta tylko dołożyła kolejnych argumentów na „nie”. Wyszło mnóstwo problemów z hydraulicznym tylnym zawieszeniem, bo takie montowano w wersji 4x4. – Samochód uniósł się, ale nie chciał opaść. Nie kupiliśmy go, ale znaleźliśmy czerwonego, który jak się okazało, był po drodze. Odezwaliśmy się do właściciela.


Maniana!


Właściciel, jak na Hiszpana przystało, powiedział, że dziś nie ma czasu, ale oczywiście chętnie się spotka. Kiedy? W przyszłym tygodniu w niedzielę. Sęk w tym, że Jakub dzwonił w poniedziałek. – Prawie dwa tygodnie czekania nie wchodziły w grę, przecież w pracy wzię- liśmy urlop. Uprosiliśmy go, żeby poświęcił nam chwilę, bo dzielił nas dystans może 15 km. Jakimś cudem się
zgodził, a my, gdy zobaczyliśmy Peugeota, wiedzieliśmy, że to jest to. Zrobił na nas ogromne wrażenie. Właścicielem (tym samym od nowości) był starszy człowiek, który nie był już w stanie prowadzić.
 

 

Czytaj więcej w Automobiliście 10/2020! 

 

 

 

Polityka Prywaności