Zaloguj się

Maserati Khamsin - 12 w skali Beauforta

Dawniej był porządek. Renault miało numerek, Peugeot zero w środku, a Maserati nazywało się jak wiatr. Khamsin wieje w Egipcie i Libii. Nazwę bierze od liczby pięćdziesiąt wymawianej po arabsku. Tyle bowiem dni khamsin na wiosnę zapalczywie piaskuje Trypolis, Tobruk, Kair i Port Said. Nie omija Hajfy i Ammanu także. Dalej na wschodzie mówią o nim scirocco, a po przeciwnej stronie, w Tunisie ghibli.

Khamsin i ghibli to dwie strony tego samego medalu. I w dziełach natury, i w ludzkim budowaniu samochodów. W 1972, gdy człowiek po raz ostatni postawił stopę na Księżycu, a w Turynie pokazali Fiata 126, Maserati miało za sobą cudowne lata. Popatrzcie na 3500 GT z nadwoziem Touringa albo Quattro Porte z karoserią Pietra Fruy. Może są ładniejsze samochody, ale za wiele ich nie ma, a tak ładnych i szybkich jest bardzo mało. Ghibli jest już inny, bardziej macho. Młodemu Giorgetto Giugiaro podrywanie dziewczyn widać się roiło. Szkoda, że potem popadł w inną manierę, ale kto Golfa „jedynkę” miał albo Fiatem Uno jeździł, pewnie nie żałuje.

Czas wtedy biegł szybko, Ghibli się postarzał, ale nikt nie przypuszczał, że idzie zmiana czasu.

Maserati Khamsin - 12 w skali BeaufortaMaserati Khamsin - 12 w skali Beauforta
Maserati Khamsin - 12 w skali Beauforta

Odkąd zeszli z grzbietów

Od 1968 r. Maseratti należało do Citroëna, który sam był własnością Michelina, a ten z kolei odsprzedał 49% akcji Citroëna Fiatowi. Wszystkim było dobrze, dopóki Francuzi mieli franki. Wymieniali się z Włochami tym, co mieli najlepszego. Rodziły się „samochody idealne” z włoskimi silnikami i francuską hydrauliką. Taki był Citroën SM z 1970, Maserati Bora z 1971 i Merak z 1972, taki miał być też Khamsin.

Maserati wkraczało w nową erę. Bora była pierwszym modelem z silnikiem umieszczonym centralnie przed tylną osią, Merak następnym. To działało na wyobraźnię. „Centralny” silnik miały już Lamborghini Miura, De Tomaso Mangusta i wyczynowy „Ferrari killer” Ford GT40, którego w niewielkiej liczbie budowano też w wersji szosowej. Lecz „partia konserwatywna” nadal była silna. Klasyczne gran turismo z silnikiem z przodu trzymało się mocno.

Myśląc o następcy Ghibli, Maserati nie chciało eksperymentować. Najlepsze, że Khamsin też ma silnik poniekąd „centralny”, ale tuż za przednimi kołami. Podobnie zresztą jak wcześniejsze modele. Dzięki temu uzyskano idealny rozkład masy między osiami 50:50. Silnik jest „dosunięty” do kabiny i przed nim zostało jeszcze miejsce na koło zapasowe. W rezultacie Khamsin wygląda tak, jak luksusowe coupé zawsze wyglądały, odkąd mężczyźni zeszli z końskich grzbietów. Przód wybiega daleko naprzód, co by się Freudowi jednoznacznie kojarzyło, tył jest krótko ścięty wedle wskazówek profesora Wunnibalda Kamma. Lecz, że Włosi esteci zgrabnie przycięli, rękę krawca znać, nie kata.

Było to pierwsze Maserati z nadwoziem studia Bertone. Zaprojektował je Marcello Gandini. Był już wtedy po Espadzie, Jaramie i Urraco, co widać. Khamsin prezentuje się jak Urraco z kabiną przesuniętą do tyłu, ale kto mistrzowi zabroni siebie brać sobie za przykład?

Polityka Prywaności