Zaloguj się

Lancia Dedra i Delta II - nietypowa i jeszcze bardziej nietypowa

Nieodżałowany Niki Lauda mawiał, że jego idealny samochód powinien wyglądać jak taksówka i jeździć jak Ferrari. Lancia Dedra HF Integrale idealnie wpisuje się w tę filozofię, bo to podręcznikowy wręcz przykład auta, które – o ile życzy sobie tego jego kierowca – może zupełnie niepostrzeżenie przemykać ulicami, ale w razie konieczności utrze nosa puszącym się i prężącym muskuły Hondom Civic, VW Golfom i BMW serii E36. Z zewnątrz nic (poza dyskretnymi emblematami Integrale na nadwoziu, których istnienia trzeba być świadomym, by od razu zwrócić na nie uwagę) nie zdradza, że ma się do czynienia z lekką czteronapędówką wyposażoną w mocny silnik. I nic dziwnego – jeżeli ktoś jeszcze pamięta Dedrę, to raczej jako dość pospolicie stylizowaną, mieszczańską limuzynę dla statecznych panów z wąsem, którzy mieli wprawdzie na tyle dużo polotu, by nie kupić Mercedesa, ale na pewno nie ścigali się spod świateł.

W świadomości większości fanów czterech kółek Lancia jawi się jako marka, która na przełomie lat 80. i 90. XX w. zamieniła wizerunek królowej rajdowych tras i pełnokrwisty sportowy sznyt na nienachalną, ponadczasową elegancję, znajdującą z roku na rok coraz mniej zwolenników. Cóż, jest w takim postrzeganiu „lancy” trochę prawdy, ale na kilku najbliższych stronach udowodnimy, że w czasach, kiedy nasze bohaterki zjechały z taśmy produkcyjnej, auta firmy założonej przez Vincenzo Lancię wierzgały nadal dość mocno.

Lancia Dedra i Delta II - nietypowa i jeszcze bardziej nietypowaLancia Dedra i Delta II - nietypowa i jeszcze bardziej nietypowa
Lancia Dedra i Delta II - nietypowa i jeszcze bardziej nietypowa

Dedra HF Integrale

Zaczęliśmy od Dedry i jej będziemy się na razie trzymać, ponieważ – nietypowo jak na klasę kompaktów czy poukładany świat samochodów w ogóle – sedan pojawił się na rynku przed kompaktem, którego wersję nadwoziową stanowił. To tak, jakby Volkswagen w tamtych latach pokazał światu najpierw Vento, a dopiero potem Golfa III. No, może niezupełnie tak, ale przesada działa bardziej obrazowo. Tak czy owak, następczyni równie niepozornej Prismy ujrzała światło dzienne w roku 1989, a Delta dopiero w 1993. To ma związek z jednej strony z tym, że Prisma potrzebowała na rynku wsparcia (Dedrę i Prismę produkowano przez pewien czas równolegle), a z drugiej z faktem, że pierwsza Delta w jesieni życia, a więc na przełomie lat 80. i 90., przeżywała drugą młodość i nie potrzebowała następcy.

Ostra wersja Dedry, HF Integrale, z ośmiozaworowym silnikiem 2,0 turbo o mocy 177 KM (z dwoma wałkami rozrządu, dwoma wałkami wyrównoważającymi, sprężarką Garrett T3 i intercoolerem), napędzającym wówczas w koncernie Fiata niemal wszystko, do czego dało się go włożyć (zresztą w Delcie Integrale pierwszej generacji pracował taki sam), i mechanicznym, nieskażonym elektroniką napędem 4x4, z rozkładem momentu obrotowego (poprzez sprzęgło wiskotyczne) w proporcji 56:44 między przodem a tyłem i blokadą tylnego mechanizmu różnicowego, pojawiła się dwa lata po debiucie modelu.

W wersji sedan przetrwała w programie zaledwie od stycznia 1991 do września sezonu '92 (później produkowano jeszcze Integrale kombi), co już samo w sobie czyni ją rodzynkiem. Wedle dostępnych danych, powstało zaledwie ok. 4000 egzemplarzy. Dla porównania, popularnych „mieszczańskich” wersji 1,6 i 1,8 zbudowano, odpowiednio, 145 i 110 tysięcy.

Polityka Prywaności