Zaloguj się

Pod maską

Choć poprzednik Interceptora Series III pojawił się w roku 1966, to historia aut o tej nazwie sięga roku 1950. Zaprezentowany wówczas Interceptor był autem na wskroś sportowym, ale w niczym nie przypominał swego następcy zaprezentowanego kilkanaście lat później. Finezyjnie obłe kształty nie miały nic wspólnego z ostrą kreską, jaką narysowany został samochód widoczny na naszych zdjęciach. Ostatni egzemplarz pierwszego pokolenia Interceptora ukończony został w 1958. W ciągu 8 lat powstało zaledwie 88 egzemplarzy, z czego 85 przystosowanych było do ruchu prawostronnego.

W 1966 r. postanowiono powrócić do dobrze brzmiącej nazwy. Światło dzienne ujrzał Jensen Interceptor Series I.

 

Pod maskąPod maską
Pod maską

Pod maską

Reaktywowany Interceptor napędzany był chryslerowskim silnikiem 383, co odnosiło się do pojemności wyrażonej w calach sześciennych. Silniki różniły się osprzętem i stopniem sprężania. Wszystko to wpływało na ich moc, która wynosiła od 300 do 330 KM.

Wyposażanie Interceptorów w amerykańskie jednostki miało sporo zalet. Po latach na szczególną uwagę zasługuje dobra dostępność części. Tymi samymi motorami były przecież napędzane takie auta jak Dodge Charger, Dodge Challenger, Plymouth Fury czy Chryster Newport. Przyzwoita popularność przekłada się także na przystępne naprawy. Także w Polsce nie brakuje warsztatów, które z reperacją takiego silnika poradzą sobie doskonale.

Dołożyć trochę koni

Zespół napędowy Jensena świetnie nadaje się do podrasowania. Szymon Rajwa czyli człowiek, który o Interceptorach wie wszystko, zna przypadki udanych prób rozkręcenia amerykańskiego silnika do mocy przekraczającej 600 KM. Przy takiej liczbie koni mówimy już nie o autach, a o prawdziwych drogowych potworach. Kierowcom decydującym się na tego typu zabiegi zostaje tylko odpowiedzenie sobie na pytanie: czy gdziekolwiek w ich okolicy jest miejsce, w którym tak potężny potencjał da się wykorzystać?

Oczywiście zwiększenie mocy motoru niesie za sobą konieczność przeprowadzenia szeregu innych przeróbek (w tym układu hamulcowego). Biorąc się za modyfikacje wcale nie słabego silnika warto mieć z tyłu głowy to, że Jensen nie został stworzony z myślą o ściganiu. Bardziej pasuje do niego jazda gentlemańska. Z niezłą prędkością, ale i w komforcie. Nie nadaremno nazywają go zresztą Gentleman’s Express.

Polityka Prywaności