Zaloguj się

Kult nadwozia

Wojenna pożoga w żaden sposób nie licowała z producentem z Coventry. Albo, jak kto woli, to on nie licował z pożogą. Anglia drugiej połowy lat 40. może nie była w tak złej sytuacji jak Polska, ale to nie oznacza, że Anglikom żyło się dostatnio i lekko. Można być pewnym, że luksusowe, a więc i kosztowne wozy były raczej na końcu listy życzeń przeciętnego Brytyjczyka. Co robić, gdy w kraju towar nie znajduje zbytu? Można szukać klientów za granicą. Ale szukać trzeba daleko, a na pewno dalej niż na najdalszym skrawku Starego Kontynentu. Państwem, któremu wojna nie wyrządziła wielkich krzywd, a które mogło być brane pod uwagę, były Stany Zjednoczone. Amerykanie musieli jednak dostać pojazd atrakcyjny i nowoczesny. Takiego pojazdu Jaguar nie oferował.
 

Kult nadwoziaKult nadwozia
Kult nadwozia

Nowy model potrzebny na już!

William Lyons – założyciel przedsiębiorstwa, nie tracąc czasu zwołał najlepszych inżynierów. Sprawa była jasna – jeśli w ogóle myślimy poważnie o dalszym istnieniu Jaguara, musimy dać klientom coś niebywałego. Majestatyczna limuzyna ½ Litre była oczywiście wspaniała, ale to, że Amerykanie się na nią nie rzucą, było więcej niż pewne. 

Inżynierowie ostro wzięli się do pracy. Tworząc nowy model mogli na szczęście korzystać z inspiracji. Wszystko odbyło się jednak kulturalnie – inspirowano się dokonaniami swoimi, a nie cudzymi. Na myśli mam eksperymentalne coupé 100 z 1938 r. Długa maska, opadający tył – nie brzmi jak sylwetka XK 120? Na wrażeniach wizualnych analogie się jednak kończą.

Dość szybko gotowy był silnik. Zupełnie nowa rzędowa „szóstka” z dwoma wałkami rozrządu (DOHC), żeliwnym blokiem i aluminiową głowicą była wówczas dużym „WOW!” Nie brakuje dziś publikacji twierdzących, że pierwszy silnik z półkolistymi komorami spalania stworzył Chrysler w latach 50. Nie, nie, nie. Pierwszy był Jaguar z motorem wspomnianym przed momentem. Jak dobra była nowa jednostka napędowa? Tak dobra, że przez kilkanaście lat nie trzeba było jej w znaczący sposób poprawiać. Lepsze jest wrogiem dobrego.

 

Do trzech razy wybór

Nowoczesny silnik o pojemności niemal 3,5 litra rozwijał moc 162 KM. Dziś jest to moc nie do pogardzenia, a co dopiero u schyłku lat 40.! Prototyp gotowy był w 1948. Zaprezentowano go jesienią w sławnych londyńskich halach Earls Court. Tym, co zobaczyli wówczas goście londyńskiego salonu samochodowego, był Jaguar XK 120 OTS kabriolet. Charakteryzował się tym, że nie miał ani szyb bocznych ani dachu, który w razie potrzeby można by rozłożyć. Nadawał się zatem tylko na przejażdżki w słoneczne, ładne dni, których w Anglii za wiele może nie ma, ale w Kalifornii... Produkcja ruszyła w lipcu 1949.

Polityka Prywaności