Zaloguj się

Fiat 125p kombi

Czytelnicy „Automobilisty” zapewne znają Joasię i Pawła, ponieważ niejednokrotnie wspominaliśmy o ich wyprawie w ramach projektu „Dookoła Fiata”. Wyruszyli jesienią 2018 r. z Polski i przez Bałkany pojechali do Turcji, następnie przez Iran, Pakistan, Indie i Nepal dojechali do dalekiej Azji i zwiedzili Tajlandię, Laos, Kambodżę, Malezję i Singapur. Bez auta byli jeszcze na Bali, w Hongkongu, Makau i Chinach. Z Azji auto popłynęło statkiem do Ameryki Północnej. Asia i Paweł przemierzyli Kanadę, następnie Stany Zjednoczone, m.in. słynną Route 66. Po czym wrócili do Kanady, skąd Fiat popłynął do Portugali, by wyruszyć w ostatni etap drogi do domu. Tam ze względu problemy celne i strajk w porcie Fiat utknął na kilka miesięcy. Oficjalnie ekipa białego kombi zameldowała się w rodzinnym Gorzowie Wielkopolskim 18 lipca br.

Wybór auta na podróż dookoła świata nie był przypadkowy. Pierwszym samochodem Pawła był Polonez, potem miał jeszcze sześć Dużych Fiatów z lat 80. Białe kombi ze zdjęć kupił 6 lat temu już z myślą o wielomiesięcznej podróży. Auto w bardzo dobrym stanie znalazł pod Wałbrzychem. Zaraz po zakupie Paweł pojechał nim do Skandynawii, w kolejnym roku na Bałkany wschodnie.  

Fiat 125p kombiFiat 125p kombi
Fiat 125p kombi

Planowanie eskapady dookoła świata zajęło w sumie kilka lat i wiązało się z rzuceniem pracy.  W 2018 postanowiliśmy z Asią, że bierzemy w lipcu ślub i wyjeżdżamy w podróż życia, finalnie wyruszyliśmy w październiku  – opowiada Paweł.

Przed wyjazdem auto pod względem mechanicznym zostało rozebrane do zera.  Włożyłem nowy silnik 1.6 z Polonez z 1993 z przebiegiem 30 tys. km, nowe były wszystkie elementy zawieszenia, podobnie wał napędowy, most, przewody hamulcowe, bak i mnóstwo innych części. Stara została właściwie buda, elektryka i siedzenia. Z przodu hamulce zmieniliśmy na wentylowane z Fiata Palio Weekend, zamontowaliśmy też wyższe sprężyny, nawet nie wiem, z czego są, znalazłem je w piwnicy dorzucone do poprzedniego Dużego Fiata, pasowały  – wyjaśnia Paweł. 

Z tyłu najpierw zostały dorobione dwupiórowe resory, ale nie sprostały swojemu zadaniu po obciążeniu auta, więc Fiat otrzymał grubsze potrójne resory z nowymi tulejami. Fiat ma też mocniejszy alternator z VW T4, ponieważ w bagażniku zamontowany jest drugi akumulator, a auto ma dodatkowe ogrzewanie, przetwornicę i lampy dalekosiężne. Na dachu znalazł się bagażnik o długości 1,8 m, który pomieścił skrzynie z częściami zamiennymi, dwa koła zapasowe i dwa kanistry po 20 l. W bagażniku udało się znaleźć miejsce dla skrzyni z szufladami i przygotować miejsca do spania.

 

Przez pierwszy rok podróży Fiat znosił trudy zróżnicowanych tras bardzo dzielnie. W Indiach i Laosie wszędobylski pył wdzierał się do skrzyni biegów, rozrusznika i alternatora, pomogło wyczyszczenie tych elementów i białe kombi jechało dalej. W Laosie poddał się łącznik elastyczny wału. 

Najpoważniejsza awaria, która unieruchomiła auto, przydarzyła się w Kalifornii po ponad rocznej jeździe i około 30 tys. km przejechanych od wyjazdu z Polski. W silniku zawory miały bliższe spotkanie z tłokami.  

 

Czytaj więcej w Automobiliście 10/2020

 

 

 

Polityka Prywaności