Zaloguj się

Być trendy

Kreatywność bez granic
Benzyna była limitowana na różne sposoby – poprzez ograniczenie jednorazowego tankowania tylko do pełnego zbiornika w dni parzyste bądź nieparzyste, w zależności od końcówki naszej tablicy rejestracyjnej. Przydziały po 12 litrów na mniejsze samochody i 15 litrów na większe, potwierdzane na specjalnych kartach czy dowodach ubezpieczeń – wystarczyło dwu lub trzykrotnie wykupić ubezpieczenie i już się miało zwielokrotniony przydział. Władza gasnącego państwa szukała rozmaitych sposobów, aby ograniczyć zakupy benzyny, a zapewne przy
okazji ograniczyć mobilność społeczeństwa. W pewnym okresie zabroniono nawet rejestracji samochodów ciężarowych z silnikami benzynowymi.
Jak zwykle byli lepsi i gorsi – ci lepsi mieli dostęp do specjalnych talonów na dodatkowe tankowania. Zwykli obywatele kombinowali, jak się dało. Pamiętam jak w okresie, kiedy tankowano „tylko do pełna”, do jednego z Austinów
Mini wlano 180 litrów! Właściciel zamontował zamiast tylnych siedzeń potężny zbiornik. Ja sam skojarzyłem nazwę mojej Škody 105 z ilością benzyny w kanistrach, jakie mieściły się w przednim bagażniku – 5 kanistrów
20-litrowych i jedna „piątka”. Kupowano też rozmaite furgony, bo na nie należały się dodatkowe przydziały. Samochody te jeździły tylko na tankowania. Cenne były płaskie zbiorniki czołgowe (te montowane nad gąsienicami) o pojemności 90 litrów i pasujące dokładnie do bagażnika PF 125p. Nasze szybko reagujące
rzemiosło zwane „prywaciarzami” zaoferowało wiele pomysłów na przepompowywanie paliwa. Przykładem mogły być trójniki na przewodach paliwowych PF 126p, róż- ne pompki z napędem elektrycznym i ręcznym.

 

Być trendyByć trendy
Być trendy

PF 125p na diesla


Trend nie ominął także lżejszych samochodów osobowych. Kilka, a może kilkanaście warsztatów w Polsce opracowało własne adaptacje lekkich i wydajnych silników Volkswagena do Polskich Fiatów 125p. Pojawiły się one pewnie już
w 1983. Poszukiwane stały się wspomniane proste i długowieczne silniki wysokoprężne VW o pojemności 1,5 lub 1,6 litra. Ten drugi był bardziej pożądany z racji lepszych parametrów. Niestety, w tamtych latach niełatwo było w Niemczech o używane jednostki. Zapamiętałem taką przeróbkę u jednego z moich przyjaciół i postaram się ją opisać. Nowy samochód Polski Fiat 125p został kupiony w 1981 r. w tzw. sprzedaży za bony dolarowe w cenie 2700$ (były też dostępne w sprzedaży
łączonej za dolary i złotówki). W 1985 pojechał do poleconego warsztatu w Ząbkach pod Warszawą. Jego właściciel miał już wtedy za sobą kilkanaście udanych konwersji tego modelu. Podejmował się wyłącznie zamiany samochodów nie starszych niż 5 - 6 lat. Chodziło o wytrzymałość przedniej części nadwozia.
Głównym elementem przeróbki była nowa obudowa sprzęgła pozwalająca na połączenie silnika VW ze skrzynią biegów PF 125p. Odlewano
ją z lekkiego stopu, z którego odlewano także zmodyfkowaną podstawę pompy olejowej, alternatora i dwie łapy mocujące silnik. W innych przeróbkach, jak słyszałem, stosowano płytę pośrednią.
Właściciel warsztatu w Ząbkach opracował też własny wzór gumowych poduszek wraz z łapami pod silnik – umożliwiały one zamontowanie silnika do nadwozia bez przeróbek. Były bardzo trwałe i dobrze wytłumiały drgania. Trzeba też było dopasować przewody płynu chłodzącego. Układ zasilania został wyposażony w fltr paliwa z jakiegoś polskiego auta i elektryczny podgrzewacz paliwa zamontowany na przewodzie paliwowym. To była też produkcja rzemieślnicza, bo rzemiosło szybko reagowało na potrzeby motoryzacji.

 

Czytaj więcej w Automobiliście 10/2020! 

 

 

 

Polityka Prywaności