Zaloguj się

BMW Isetta jajeczko po bawarsku

W początku lat 50. zaroiło się od mikrosamochodów. Niektóre były wręcz ponadczasowe jak odnaleziony we włoskim miesięczniku „Auto Italiana” ze stycznia roku 1947(!) opis „L'uovo Elettrico” (elektryczne jajko) konstrukcji Paula Arzensa. Była to konstrukcja aluminiowo – pleksiglasowa o wadze 60 kg(!). Po dołożeniu 240 kg baterii, 30 kg silnika i 20 kg akcesoriów ważyła całe 350 kg. Miała zasięg 100 km. Z jednym pasażerem prędkość maksymalna wynosiła 70 km/h, w dwoma 60 km/h, a z trzema 50 km/h. Parametry warte uwagi i dzisiaj.

Wśród poszukiwaczy niedrogiego „motocykla z dachem” znalazła się również znamienita włoska firma ISO pana Renzo Rivolta. Prezentacja tego zgrabnego pojazdu miała miejsce w listopadzie 1953 i była sensacją z racji jego kształtu oraz nietypowych przednich drzwi. Napędzał go mały dwusuwowy silnik o pojemności 200 ccm, potem 250 ccm. Niestety, na rynku włoskim samochodzik nie odniósł sukcesu i mała ISO czyli Isetta została sprzedana jako licencja do kilku krajów.

W tym czasie BMW borykało się z wieloma problemami, szczególnie na rynku samochodowym. W latach 1952-54 sprzedano zaledwie 5165 egzemplarzy dużych limuzyn 501 i 502, mniejsze modele pozostały w zakładach w Eisenach, po drugiej stronie żelaznej kurtyny. Do tego drogie i ekskluzywne modele 501 i 502 miały jeszcze konkurencję w postaci Mercedesa 300. W 1950 r. konstruktor Fritz Fiedler przedstawił model BMW 331 – małego dwuosobowego samochodziku do złudzenia przypominającego parametrami i wyglądem Fiata Topolino, z dwucylindrowym motocyklowym silnikiem boxer o pojemności 600 ccm, ale nie wszedł on do produkcji. Dział motocyklowy radził sobie znacznie lepiej, bo do 1954 sprzedał 137 334 motocykle.

W takiej sytuacji BMW zdecydowało się na licencję Isetty, ale po swojemu przystosowano ją do własnych standardów, czyli wyposażono w silnik czterosuwowy i odpowiedni osprzęt. Z zasłyszanej opinii wynika, że właściwie nic z włoskiego pierwowzoru nie pasuje do produkcyjnej BMW Isetty i jeśli spojrzymy na zdjęcia ich podwozi, łatwo zrozumiemy dlaczego. Jak się okazało, niemieckie przeróbki i usprawnienia były strzałem w dziesiątkę i samochodzik doskonale trafił w potrzeby klientów. Produkcja Isetty ruszyła w 1955 r. i od razu sprzedano 13 000 egzemplarzy przy cenie 2580 DM. Fiat Topolino 500C kosztował w Niemczech 4900 DM.

BMW Isetta jajeczko po bawarskuBMW Isetta jajeczko po bawarsku
BMW Isetta jajeczko po bawarsku

Co dalej?

Dwuosobowy samochodzik nie do końca zaspokajał potrzeby młodych rodzin, bo o ile rodzice byli szczupli, to można było pomiędzy nich wsadzić jeszcze małe dziecko. Z tego powodu w BMW podjęto prace nad pojazdem czterokołowym, ale o dwóch rzędach siedzeń. Wyszedł z tego prawie pełnowymiarowy mały samochodzik z tylnosilnikowym układem napędowym z mechanizmem różnicowym na tylnej osi. Do napędu przeznaczono motocyklowy silnik w układzie boxer, ale z wymuszonym chłodzeniem powietrznym.

Nadwozie zaprojektował Graf Goertz, ten sam, który zaprojektował słynny roadster BMW 507. Uniknął przy okazji błędu, jaki został popełniony przy projektowaniu polskiego Smyka, czyli oprócz otwieranych z przodu drzwi, znalazły się także osobne dla pasażerów tylnej kanapy.

Tę wersje małego BMW produkowano tylko dwa lata (1957-59). Powstało 34 318 egzemplarzy sprzedawanych w cenie 3985 DM. W tym czasie można było kupić Fiata 500 Nuova poniżej 3000 DM, a Fiat 600, czyli coś wyraźnie bardziej użytecznego, kosztował 4250 DM i jak widać, patriotyzm gospodarczy nie uratował tego modelu. BMW 600 można w jakimś stopniu uznać za spadkobiercę rozwiązań Isetty, ale to trochę inna historia.

 

Ten egzemplarz

Jak zostać drugim właścicielem Isetty? Pierwszym już bardzo trudno, bo produkcję zakończono w 1962 r., a drugim jest naprawdę niewiele łatwiej. Trzeba tylko sporego szczęścia w poszukiwaniach. Tym razem tak się stało i do polskiej Bonawentura Collection trafiła mała Isetta, po długim postoju w niemieckim garażu. Jej właściciel kupił ją w 1961 r., czyli bliżej końca produkcji i bardzo długo użytkował.

Dalej jest właściwie anegdotycznie. Otóż pewnego dnia właściciel wybrał się do nieodległej bierhalle czyli piwiarni. Tam zdaje się przeliczył się ze swoimi możliwościami i wracając Isettą do domu wpadł na drzewo uszkadzając prawy błotnik i drzwi. Wstawił zatem lekko uszkodzony samochodzik do stodoły, gdzie spędził on wiele lat. Został odnaleziony około 2016 r. i po czterech latach niespiesznego, ale perfekcyjnego remontu trafił do kolekcji. Na zdjęciach możemy obejrzeć go w szczegółach.

Polityka Prywaności