Zaloguj się

Audi 80 vs Alfa Romeo 75 zestaw nieoczywisty

Włoska alternatywa według Kostrzewy

Szukając niewielkiego sedana z drugiej połowy lat 80. warto bliżej przyjrzeć się Alfie Romeo 75. Nie wszystkich zachwyca swoim wyglądem, ale ma kilka bardzo mocnych i zaskakujących atutów w starciu chociażby z niemiecką konkurencją.

Na wstępie muszę przyznać, że lata 80. ubiegłego wieku nie są moim ulubionym okresem w historii motoryzacyjnego designu – wszechobecny plastik, kanciaste kształty, natłok przełączników i kontrolek to nie do końca moja bajka. Złotym okresem w dziejach motoryzacji są za to dla mnie lata 60. i początek 70. Wówczas Alfa Romeo rządziła w klasie niewielkich sedanów za sprawą rewelacyjnej i wyprzedzającej swoje czasy Giulii należącej do modeli z serii 105. Aluminiowe, dwuwałkowe silniki, hamulce tarczowe przy obu osiach czy pięciobiegowe skrzynie biegów sprawiały, że konkurencja zostawała z tyłu. Jednak rywale nie spali i w latach 80. Alfa miała już znacznie trudniej, a pozycja samodzielnego lidera należała do przeszłości. Na rynku, oprócz na przykład Audi 80 po kolejnej modernizacji, był także Mercedes 190 czy BMW e30. W 1985 r. honoru i tradycji Alfy miał bronić właśnie debiutujący model 75, którego nazwa wskazywała na jubileusz marki założonej oficjalnie w 1910 r.

 

Bez rewolucji

Alfa 75 była następcą Giulietty produkowanej w latach 1977-1985 i nie wniosła rewolucyjnych zmian do aut mediolańskiej marki. Nowy model przejął po poprzedniczce główne założenia konstrukcyjne i część jednostek napędowych. A biorąc też pod uwagę wygląd, można pokusić się o stwierdzenie, że 75-tka to nieco większa i trochę przeprojektowana Giulietta. Największym plusem tego zabiegu była modyfikacja tyłu Giulietty z jej światłami o dyskusyjnej urodzie. 

75-tka wizualnie nie jest autem, w którym człowiek zakochuje się od pierwszego wejrzenia. Nadwozie oparte na formie klina z ostrymi liniami, pełne prostokątów i kwadratów oraz okraszone plastikami, nie każdemu musi przypaść do gustu, ale z pewnością intryguje. Zespołowi, który zaprojektował 75-tkę, przewodził Ermanno Cressoni, a auto zachowało najważniejsze cechy sedana Alfy – lekkość oraz zadziorność bez zbędnej agresji. Nowy model zajął miejsce między małą Alfą 33 a limuzyną o oznaczeniu 90.

 

910 r.

Audi 80 vs Alfa Romeo 75 zestaw nieoczywistyAudi 80 vs Alfa Romeo 75 zestaw nieoczywisty
Audi 80 vs Alfa Romeo 75 zestaw nieoczywisty

Niemiecki wybór według Pilcha

Po motoryzacyjnej wycieczce na skąpane w słońcu południe Europy, zawsze dobrze jest wrócić do krainy wursta i piwa, gdzie powstają auta „znane i lubiane”. W myśl prawa inżyniera Mamonia: „Mnie się podobają melodie, które już raz słyszałem”. Audi 80 do zasady tej pasuje jak ulał. Swoją drogą, ciekawe jak miłośnicy marki zareagowali w 1986 r. na trzecią odsłonę popularnego modelu. Oto bowiem po 12 latach 80-tka zgubiła gdzieś swe kanciaste kształty i skromne chromy. Dachowe rynienki deszczowe, klasyczna stylistyka „od ekierki” – wszystko to nagle okazało się echem przeszłości. Nadchodziło nowe rozdanie w dziejach Audi.
 

Twarda ręka pana Piëcha

Nową jakość trzecia generacja Audi 80 stanowiła nie tylko dla siebie samej, ale i dla całej marki. Samochód powstał w czasach, gdy najwięcej do powiedzenia na temat Audi miał Ferdinand Piëch (1937-2019). Austriacki inżynier, menadżer oraz... wnuk Ferdinanda Porsche. W zarządzaniu był nieustępliwy, ale i niezwykle skuteczny. Chciał, by mało rozpoznawalna dotąd marka wyrosła na pierwszoligowego gracza równego Mercedesowi. Parafrazując znane powiedzenie: Piëch chce, Audi musi! Mówiąc poważnie, to właśnie od jego rządami marka czterech pierścieni z nieprzesadnie rozpoznawalnej firmy przeistoczyła się w producenta z powodzeniem stającego w szranki z BMW i Mercedesem. Kierowcy uznających za swą dewizę słynne „bez Gwiazdy nie ma jazdy” zgadzać się nie muszą, ale przyznać powinni, że Audi 80 B3 nie pozwoliło, by Mercedes w latach 80. wszedł mu na głowę. Zbliżony rozmiarami model 190E z pewnością nie był bardziej solidny, nie oferował napędu na cztery koła, nie był tak aerodynamiczny, a po latach użytkowania rdzewiał będąc autem wyraźnie droższym. Pięć lat – tyle potrzebowało Audi, by sprzedać około 1,5 miliona 80-tek z trzeciej generacji. 190E powstał w nakładzie nieco większym (1,8 miliona), ale był produkowany znacznie dłużej, bo 9 lat.

Polityka Prywaności