Zaloguj się

Miss Świata?

Korzenie tej konstrukcji sięgają roku 1951 i spotkania szefa Volkswagena Heinricha Nordhoffa z synem założyciela cenionej i doświadczonej firmy karoseryjnej z Osnabrück – Wilhelm Karmann GmbH. Tak się złożyło, że syn nosił takie samo imię jak ojciec. 

Pierwszy owoc współpracy Volkswagena i Karmanna był odkrytą wersją Garbusa, czyli kabrioletem i to wytwarzanym już od 1949 r. Te pierwsze modele, jeszcze z silnikiem 1100 (Typ 15), osiągają dziś niezwykle wysokie ceny na rynku kolekcjonerskim, chociaż nie tak wysokie jak konkurencyjne i mniej liczne kabriolety firmy Hebmüller. Garbaty Karmann w klasie 1 to ok. 130 tys. euro, zaś Hebmüller ok. 225 tys. 

 

Debiut

Wróćmy jednak do roku 1951 i nieco późniejszego czasu, kiedy Karmann przedstawił własny projekt samochodu z nadwoziem coupé, oczywiście zbudowany na płycie i mechanice VW. Projekt nie zyskał akceptacji Nordhoffa. Wilhelm junior zdecydował się wtedy na zlecenie projektu włoskiej pracowni Carrozzeria Ghia kierowanej przez Luigi Segre. Włosi kupili potajemnie we Francji co najmniej jeden egzemplarz VW i przedstawili w końcu roku 1953, jeszcze jako makietę, urzekający projekt nadwozia coupé. Nordhoff był pod wrażeniem i zlecił opracowanie prototypu i seryjną produkcję Karmannowi, wprowadzając jednak wymóg poszerzenia nadwozia o ok. 80 mm. Przeróbka płyty podłogowej VW była później wykonywana już u Karmanna w Osnabrück, więc na etapie budowy prototypu musiano z lekka przerobić projekt Ghia. Nowy samochód miał nosić oznaczenie wymieniające wszystkie współtworzące go podmioty –Volkswagen Karmann Ghia. W wewnątrzzakładowej nomenklaturze otrzymał zaś kod Typ 14.  

Pierwsze prototypy pojawiły się wczesną wiosną 1955, po nieco ponad roku niezwykle intensywnych prac. Uroczysta prezentacja miała miejsce 14 lipca 1955 r. w Casino Hotel w Georgsmarienhütte dla licznie zaproszonych gości, właścicieli salonów sprzedaży i dziennikarzy. Projekt był tak różny od tego, co dotychczas prezentował Volkswagen, czyli praktycznych, rodzinnych „chrząszczy” i transporterów, że od razu zyskał sobie uznanie zachwyconych, potencjalnych klientów. Cenę skalkulowano na 7500 DM, czyli zdecydowanie więcej niż za Garbusa (3950 DM w wersji standard). 

Wkrótce samochód stał się prawdziwą sensacją na 37. frankfurckim salonie, a dwa wystawione egzemplarze były oblegane przez publiczność i kierownictwo konkurencyjnych koncernów, dla których w miarę dostępny cenowo samochód sportowy stał się wyzwaniem.

Koniecznie trzeba przypomnieć, że Mercedes zaprezentował w tym samym czasie model 190 SL bazujący na podzespołach W121. Piękne nadwozie także kryło znaną mechanikę, ale ze wzmocnionym silnikiem. Za jednego Mercedesa (16 500 DM) można było kupić dwa Karmany Ghia i jeszcze zostawało na długie wakacje w Grecji. 

Miss Świata?Miss Świata?
Miss Świata?

Świetny wygląd, słabe osiągi

Niestety, za sportowym wizerunkiem Karmanna nie szły w parze parametry trakcyjne. Pod atrakcyjnym przykryciem znajdowały się „wnętrzności” VW 1200, z dość słabym silnikiem dysponującym mocą zaledwie 30 KM, przy wadze samochodu równej 810 kg. Pomimo sportowej sylwetki można go było przegonić zwykłym Garbusem 1200. Do setki rozpędzał się w nieco ponad 30 sekund, zaś prędkość maksymalna wynosiła 121 km/h. 

Z czasem, a właściwie wraz z rozwojem volkswagenowskiego „dawcy” podzespołów, moc silnika rosła. Ze zmodernizowanym (1960 r.) silnikiem 1200 rozwijającym 34 KM mógł pędzić z prędkością 127 km/h, z silnikiem 1500 (1966 r.) o mocy 44 KM było to już 131 km/h, zaś największy silnik (od 1970 r.) 1600 o mocy 50 KM rozpędzał VW Karmanna do 137 km/h. Po drodze znalazł się jeszcze silnik 1300, ale nie był źródłem szczególnego podniesienia osiągów.

VW Karmann Ghia pojawił się też w strefie ruchu lewostronnego, a więc i w Wielkiej Brytanii, w 1959 r. Był też sporą nadzieją eksportową na rynek amerykański, gdzie rzeczywiście znalazł wielu nabywców i skąd po latach sporo egzemplarzy wraca na stary kontynent. Wszędzie zaś brak sportowych parametrów wynagradzał niekłopotliwą eksploatacją z dobrym serwisem i niebanalnym wyglądem. Dzisiaj nikt nie jest w stanie pomylić go z jakimkolwiek innym samochodem. 

Na frankfurckim salonie 1957 przedstawiono Typ 141, czyli wersję odkrytą, z miejsca odbierającą tytuł najpiękniejszego Volkswagena starszemu bratu. Zarówno ze złożonym, jak i rozpiętym miękkim dachem, ta odmiana wprost urzekała, a klientów nie zniechęcała cena wyższa o 10%.

 

 

Czytaj więcej w Automobiliście 10/2020

 

 

 

Polityka Prywaności