Zaloguj się

Nadchodzi wielka przygoda!

Był kwiecień, ale o Prima Aprilis każdy zdążył zapomnieć. Nie było zatem żadnych powodów, by tę niecodzienną wiadomość potraktować z przymrużeniem oka. Takie rzeczy, choć rzadko, to jednak przecież się zdarzają. Po wstępnej rozmowie już w garażu Tomasza Szczęsnego, było jasne, że John S. Gillard naprawdę chce być częścią rajdu Pekin - Paryż. I naprawdę postanowił, że pomoże mu w tym kupiony w Leżajsku Fiat 126p.

Johnny jest niemal pewien, że jego samochód będzie miał najmniejszy silnik ze wszystkich jadących w rajdzie. Rzeczywiście, prawdopodobieństwo jest tu bliskie pewności. Nasz bohater jest tym faktem wyraźnie ucieszony, jednak największą frajdę sprawia mu myśl o tym, jak wielka przygoda go czeka. O sobie i swojej pasji opowiadał nawiązując do stawianych mu pytań, których w zasadzie mogłoby nie być. W kraju, z którego pochodzi, na takich jak on mówią „storyteller”.

Nadchodzi wielka przygoda!Nadchodzi wielka przygoda!
Nadchodzi wielka przygoda!

W prawdziwym rajdzie wystartowałem po raz pierwszy w latach 70. Był to Press on Regardless*. Startowała tam wtedy polska drużyna i pamiętam, że jechała Fiatem 125p. A ja? Cóż, mój samochód na pewno był najtańszy spośród wszystkich startujących. Nie miałem wtedy pieniędzy, a to był jedyny wóz, na jaki było mnie stać. Kupiłem go na aukcji. Co to było? Policyjny Plymouth, niezwykle mocne auto. Zamalowałem wszystkie policyjne znaki, ale i tak było widać kto go wcześniej używał. Cała ta sytuacja wywoływała bardzo dużo śmiechu. 

Trasa wyścigu na pewno miała ponad 1000 mil. Kierowcy nie znali jej dokładnego przebiegu, ale tak się złożyło, że jeden z odcinków biegł bardzo blisko mojego rodzinnego domu. Gdy tylko się o tym dowiedziałem, postanowiłem przećwiczyć ten fragment. Był dość trudny, z wieloma zakrętami. Przejechałem go ze 20 razy i dzięki temu na tym fragmencie miałem bardzo dobry czas. Niektórzy byli zdziwieni, że z taką pewnością i przy sporej prędkości udawało mi się wchodzić w zakręty. A przecież jechałem ogromnym Plymouthem!

 

Cały artykuł możesz przeczytać w Automobiliście 6/2019! 
 

Polityka Prywaności