Zaloguj się

Polskie Porsche i Spółka

Lata 70. w Polsce były niewątpliwym czasem zmian. Gierkowska wizja państwa jak nigdy dotąd w Peerelu wpuszczała podmuch zachodniego wiatru za żelazną kurtynę. Jedną z oznak przemian było zwiększenie działalności sektora prywatnego. Całkowitym jednak novum okazało się pozwolenie na tworzenie w Polsce tzw. przedsiębiorstw polonijnych.

W grupie pionierów znalazł się założony w 1977 r. holding MAROLD (później przemianowany na P.P.Z. ALPHA). I choć firma ta specjalizowała się w wytwarzaniu zamków błyskawicznych, to wśród jej pracowników znaleźli się ludzie, którzy nie poprzestawali na produkcji „suwaków”. Inspiracja do stworzenia czegoś ponadprzeciętnego jak na realia PRL-u nadeszła pod koniec 1979, kiedy to w ręce Tomasza Łoszewskiego pełniącego funkcję dyrektora zakładu produkcji mechanicznej MARCO, wpadła niemiecka gazeta z reklamą samochodu na pedały. Pomysłem, by zaprojektować i wdrożyć do produkcji taką zabawkę, pozostawało zarazić jedynie Prokurenta firmy MAROLD – Sobiesława Zasadę. Trzykrotny Rajdowy Mistrz Europy pomysł szybko podłapał, stawiając jednak warunek, że dziecięce autko musi prezentować się i jeździć jak prawdziwy samochód i sugerując wyposażenie go w silnik spalinowy oraz mechaniczną skrzynię biegów.

Polskie Porsche i SpółkaPolskie Porsche i Spółka
Polskie Porsche i Spółka

Jednak to nie Mercedes jest dziś głównie kojarzony z mikrosamochodami ALPHY. Serca kolekcjonerów skradł bowiem miniaturowy odpowiednik Porsche 911 Cabrio. I pomimo że już replice Mercedesa nic nie można było zarzucić, to uchwycenie proporcji nadwozia Porsche w miniaturze pokazało mistrzowski kunszt inżynierów krakowskiej firmy. Pomniejszona 911-tka była tak dobra, że na zdjęciach można ją pomylić z pełnowymiarowym autem.

Co ciekawe, pomysł produkcji dziecięcej dziewięćset jedenastki był inicjatywą samego Porsche. Zadanie dla ALPHY było o tyle prostsze, że pomniejszoną kopię samochodu z Zuffenhausen oparto na doświadczeniach zdobytych przy opracowaniu Mercedesa.  

Konstruktorzy podczas całego okresu produkcji wprowadzali nieustannie poprawki do projektu, m.in. zmieniając dostawcę jednostek napędowych. Co prawda, użytkownik przed jazdą nadal musiał otworzyć tylną pokrywę i odpalić jednostkę „szarpakiem”, co zdradzało „ogrodnicze” korzenie silnika, jednak tym razem pod pokrywą zamiast jednostki Briggs & Stratton znajdował się silnik G100 firmy Honda. Powodem zmiany była gwarancja Japończyków, że jeżeli choć jeden silnik z całego transportu okaże się wadliwy, to firma nie będzie musiała płacić za cały kontener. Oczywiście wszystkie miniaturowe dziewięćset jedenastki były autoryzowane przez Porsche AG, a całość produkcji trafiała pod nazwą 911 Junior do salonów sprzedaży na całym świecie.

Polityka Prywaności