Zaloguj się

Dziesiąty zlot w Sosnowcu

Z rozmów, jakie przeprowadziłem, dla większości przybyszów z daleka jest to początek albo koniec dłuższej podróży po naszym kraju. W tym roku szczególnie dopisały załogi z Ukrainy, i to nie tylko tej zachodniej, ale i z Kijowa, Odessy czy Zaporoża. Co bardzo ważne, wszystkie zagraniczne załogi przyjechały na kołach – żadnych lawet!

Dominowały pojazdy (bo było też kilka motocykli) z lat 70., które jak wiemy, dobrze się nadają do dłuższych podróży, ale załoga z Odessy, która przyjechała do Sosnowca Wołgą Gaz 21, stojąc 12 godzin na granicy i do tego w eleganckich strojach z lat 60. po prostu mi zaimponowała. Nie miałem wątpliwości, aby wyróżnić ją pucharem „Automobilisty”.

Dziesiąty zlot w SosnowcuDziesiąty zlot w Sosnowcu
Dziesiąty zlot w Sosnowcu

Tak się ułożyło, że żaden z typów czy modeli samochodów nie zdominował zlotu, można było więc obejrzeć wiele ciekawych aut. Sporo było samochodów amerykańskich, które jak widać podobają się kolekcjonerom coraz bardziej. Znalazły się też trzy samochody przedwojenne, które oczywiście dotarły tu na własnych kołach. 

Program zlotu nie był bardzo skomplikowany – chyba troszkę na wzór zlotów w Czechach. Początkowo było to spotkanie połączone z prezentacjami w Parku Sieleckim w Sosnowcu, potem sprawnie zorganizowana parada przez miasto i wystawa w centrum handlowym, gdzie odbyły się konkursy i dalsze prezentacje. Niby prosto, ale to wszystko było możliwe tylko przy sprzyjających władzach miasta, policji i służbach miejskich, które w Sosnowcu są na medal. Jestem pewien, że przytłaczająca większość uczestników podzieli moją opinię, że warto było tu przyjechać. 

Polityka Prywaności